Taak, zmieniam zdanie, co do sylwestra.
Na początku było wszystko super. Przyszła do mnie koleżanka, wszyscy się świetnie bawili. A przed jej wyjściem się wszystko popsuło. Mieliśmy mały wypadek... :c . Jak Wiktoria wyszła, było coraz gorzej.. Potem poszliśmy na rynek i miałam ochotę się rozpłakać. Nie tak wyobrażałam sobie rozpoczęcie nowego roku. W dodatku brakuje mi cioci, z którą jestem bardzo zżyta.. Ale wyjechała do Londynu. Co prawda przyjeżdża co jakiś czas, jeśli uda jej się wziąć wolne, ale i tak mi jej brakuje. Tęsknie za nią. I właśnie wtedy, kiedy puszczali petardy, pomyślałam o niej... Zrobiło mi się przykro :c No, więc sylwester i rozpoczęcie roku uważam za katastrofę :c Było dobrz .. A dlaczego jak zawsze, musiało się zepsuć ? ._.
No, ale niestety nic już na to nie poradzę, trzeba żyć dalej. Mam tylko nadzieję, że ten rok, nie będzie taki jak jego rozpoczęcie.
A wam jak minął sylwester? Dobrze rozpoczęliście rok? xx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz